T-MOBILE MUSIC
RECENZJA: I ładnie, i z klasą
Szkoda, że o Poluzjantach, a w zasadzie ich wokaliście, więcej możemy przeczytać w serwisach plotkarskich, niż muzycznych. Szkoda, bo to naprawdę fajna grupa jest.
Co by o Kubie Badachu nie mówić, wokalistą jest świetnym. Jego życie prywatne interesuje mnie tyle, co deficyt budżetowy Gwinei Równikowej, a więc niewiele. Dlatego o nim w tej recenzji nie znajdziecie ani słowa i nie będzie rozważań, na ile co bardziej osobiste wycieczki w tekstach autorstwa Janusza Onufrowicza (znów świetna robota), mogą być poświęcone pewnej młodej damie o znanym nazwisku. Liczy się to, że Badach śpiewa w zasadzie wzorowo. Od zawsze powtarza się, że wyraźnie inspiruje się Zauchą, ale to przecież tylko plus. Jeśli kiedyś zbliży się choćby o dwa kroki do jego poziomu, będzie to sukces na miarę osiągnięć Małysza. Bo jeśli już na kimś się wzorować i do czegoś dążyć, to niech te cele będę naprawdę niebotyczne. Na razie jeszcze drugim Zauchą Badach oczywiście nie jest, ale to, że sprawdza się i wolniejszych, i bardziej groove'owych klimatach, to jak głosem przekazuje emocje, to jakie melodie wymyśla i to jak umie się tym głosem bawić - budzi szacunek.

Co by o Kubie Badachu nie mówić, to nie on jednak gra tutaj pierwsze skrzypce. Poluzjanci to przede wszystkim grupa doskonałych muzyków, z Żaczkiem i Lutym na czele. Można się czasem spierać, czy to co grają to konfekcja, muzyka z duszą, czy zwyczajnie perfekcyjnie wymyślony produkt, ale… właśnie, nie przez przypadek użyłem słowa "perfekcyjnie". Podstawowy w muzyce pop warunek jest spełniony - słucha się ich z ogromną przyjemnością, a głowa buja się rytmicznie w każdym kierunku. W swoich kompozycjach Poluzjanci przemycają i zmysłowy jazz, i niezbyt odważną, ale świeżą elektronikę, a także, najczęściej, funkowy polot. Co istotne, nie grają ciągle tej samej piosenki, ale w tych 11 kompozycjach pokazują wiele twarzy.
Problem z albumem "Trzy metry ponad ziemią" jest tylko jeden. Materiał, jakkolwiek dobrze by nie był zaśpiewany i zagrany, nie wnosi nic nowego do dorobku zespołu. To starzy, dobrzy Poluzjanci, którzy grają ładnie i z klasą, ale nie wywołują tym graniem burzy - co najwyżej mały, odświeżający kapuśniaczek. Z drugiej strony wielkie szczęście budują podobno rzeczy małe, więc cieszmy się tym, co dostaliśmy.
Poluzjanci "Trzy metry ponad ziemią", Penguin Records
