Opinie
A A A
06.12.2011

SZUBRYCHT SZUMI: Indianie i kowboje

Byłem na pierwszym roku studiów. Pokój w akademiku. Coś czytamy, albo zalewamy chińskie zupki wrzątkiem, kiedy nagle słyszymy, jak spiker radiowego serwisu ogłasza śmierć Franka Zappy.

Minęło kilka godzin. Wpadamy do pokoju kumpla, mieszkającego na tym samym piętrze i zastajemy go przy bladym świetle samotnej gromnicy, ze świeżymi ranami ciętymi na rękach, zawodzącego boleśnie: "Umaaarł bóg".
- Tak bardzo go uwielbiałeś? - pytamy z empatią, próbując ratować kolegę z tej graniczącej z szaleństwem rozpaczy.
- Nieee, w ogóle nie słuchałem - odpowiada kolega, zaskakująco trzeźwym tonem. - Ale wiecie, kult to kult...

SZUBRYCHT SZUMI: Indianie i kowboje - T-Mobile Music

Wiemy. Choćby z dzisiejszego lamentu mediów oraz co bardziej podatnych na histerię facebookowych znajomych nad smutnym niewątpliwie losem Violetty Villas. Gdyby obcokrajowiec po raz pierwszy odwiedzający nasz kraj wylądował na Okęciu akurat dziś, byłby przekonany, że odeszła najbardziej popularna, najgoręcej kochana polska piosenkarka, że porywała miliony, że na jej koncerty waliły tłumy, że nakłady płyt biły rekordy. Nie mógłby przecież przypuszczać, że żadne radio przed 6 grudnia 2011 roku Villas nie grało, że koncertowała sporadycznie i ostatnio raczej w charakterze kuriozum z zamierzchłej przeszłości, że znalezienie jej płyty w sklepie graniczy z cudem, a zresztą i tak ostatni album studyjny – poza kolędami – nagrała w 1977 roku! Nie mógłby przypuszczać, że ją powszechnie wyszydzano, a media przypominały sobie o niej w ostatnich latach głównie wtedy, gdy jej psy były głodne i rozczochrane.
Dzisiaj prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie warunków sanitarnych, w jakich pani Villas spędziła ostatnie dni, ale może i lata, swojego życia. Dlaczego dzisiaj? Wczoraj się nie dało? Dlaczego ci, którym "największej polskiej divy", tak bardzo brakuje, nie zatroszczyli się o to, czy ma dostęp do bieżącej wody…

Dziennikarze pewnego bardzo dużego polskiego portalu, zmuszani do wymyślania niemądrych, ale dobrze klikających się (znaczy chętnie oglądanych przez użytkowników) rankingów, zastanawiali się nad zestawieniem "Najbardziej nieznanych martwych muzyków, którzy trafili na stronę główną". Oczywiście to tylko żart, przykład branżowego czarnego humoru – lecz nie wziął się z powietrza. W tym portalu (w większości innych niestety też), żeby znaleźć się na odwiedzanej przez miliony Polaków stronie głównej, trzeba albo być gwiazdą z pierwszej światowej dziesiątki, albo romansować/ bić się/ procesować z Dodą, albo pokazać majtki fotografom (a jeszcze lepiej ich brak). A najlepiej… umrzeć.
Wtedy można być nawet sędziwym bluesmanem z Delty, o którym portal ów nigdy wcześniej się nie zająknął. Albo basistą brazylijskiej kapeli metalowej, która nigdy nikogo nie obchodziła. Można mieć na koncie jeden umiarkowany przebój, wylansowany w 1971 roku, i w dodatku tylko w Belgii. Byle tylko któraś ze światowych agencji prasowych napisała trzy zdania nekrologu i byle się dało podpiąć do tego tytuł "Znany muzyk nie żyje".
Nie, to nie tak, że w bardzo dużym portalu pracują cyniczni okrutnicy. Oni po prostu robią to, czego użytkownik od nich oczekuje. A publiczność to kocha.

SZUBRYCHT SZUMI: Indianie i kowboje - T-Mobile Music
fot. Medium

Słuchałem dzisiaj nowej płyty Amy Winehouse. Szybko uwinęli się z jej wydaniem. Wokalistka pięknie wygląda we wkładce, krewni i współpracownicy gromkim chórem wspominają ją jako najbardziej utalentowaną, najcudowniejszą istotę na świecie, którą tak kochali, tak kochali… Ta płyta to gruncie rzeczy zbiór przypadkowych piosenek, lepiej lub gorzej zrobionych, w znacznej części coverów. Niektóre pewnie zaśpiewała dla zgrywy, części jak sądzę nie chciała publikować. Za to tytuł brzmi dumnie - "Lwica". Kurtyna. Łzy wzruszenia. Gromkie brawa.

"Dobry Indianin to martwy Indianin" – mawiali nieustraszeni zdobywcy Dzikiego Zachodu. Muzycy, jak widać, też wiele zyskują, gdy ich tracimy.

OCEŃ: 27 -2
Billboard Music Awards 2012 Galeria Hercules and Love Affair Galeria Vladimirska

NAJNOWSZE

POLECAMY

Dodaj komentarz

Wprowadź kod z obrazka:

Obrazek nieczytelny? Kliknij aby odświeżyć

lub przejdź do strony logowania lub jeśli jeszcze nie masz konta zarejestruj się.