T-MOBILE MUSIC
RECENZJA: Nie dla idiotów
Brazylijska płyta roku?
Tylko idiota zignorowałby gatunek o nazwie muzyka – stwierdził jeden z brazylijskich recenzentów. A chodziło mu o to, że zainteresowanie się nową płytą Criolo to mus nie tylko dla oddanych kibiców 36-letniego rapera z São Paulo, lecz w ogóle dla miłośników wszelkich odmian muzycznej czerni: soulu, funku, r'n'b, zachodnioafrykańskiego jazzu, środkowoamerykańskiej samby i karaibskiego reggae. I to wszystko w roku, w którym na czerń anglosaską narzekają nawet najbardziej oddani.

Pod ksywką Szalony Kreol (Criolo Doido) rapuje podobno od lat dwudziestu. Granice Brazylii ma szansę przekroczyć płytą – dopiero drugą w swoim dorobku – na której szaleństwo i czystość stylistyczną porzuca na rzecz owego coraz modniejszego gatunku o nazwie muzyka. Jakość i różnorodność pierwszych kilkunastu minut "Nó na Orelha" jest wprost niedorzeczna. Dęta "Bogotá", pędząca aż po freejazzową solówkę saksofonu oraz stonowana smyczkowa ballada "Não Existe Amor em SP" to kandydatki do piosenek roku. W opakowanym w fabularyzowany teledysk "Subirusdoistiozin" prostą kadencję Criolo zamienia w świetny riff instrumentalno-wokalny. Żywo zagrane i z przejęciem zarapowane "Mariô" (jak bardzo rapowi służy język portugalski!) na kilka dni uczuliło mnie na bity syntetyzowane na półkuli północnej.
W pozostałych sześciu utworach Criolo – z urodzenia Kleber Cavalcante Gomes – śpiewa (nieco filmowe "Freguês da Meia Noite"), rapuje ("Grajauex" kojarzące się z... mołdawskim Zdob-Si-Zdub), rapuje i śpiewa równocześnie (w dubowym "Samba Sambei"), rapuje społem ("Sucrilhos") i rapuje melodyjnie ("Lion Man"). Kończy elegancką sambą "Linha de Frente" w damsko-męskim duecie (śpiewanym) z Juçarą Marçal i Verôniką Ferriani. Bez fajerwerków jak w otwierającym kwadransie, lecz i bez płycizn lub dłużyzn. Skąd zresztą wzięłyby się dłużyzny na płycie niespełna 39-minutowej, które musiały pomieścić skreczujących, trąbiących, bębniących, uderzających w sześć i pocierających cztery struny oraz programujących – bo przy całym oddaniu brzmieniom akustycznym i dla elektroniki Criolo znalazł nieco miejsca.
Wyznanie, że "Nó na Orelha" jest obok "Toque Dela" Marcelo Camelo najlepszym, co dotarło do mnie w tym roku z Brazylii, niewiele znaczy, bo konkurentów było nie więcej niż kilkunastu. Źródła lokalne jednak potwierdzają: "Nó na orelha" talvez seja o melhor disco brasileiro lançado esse ano! Gdzie "o melhor" oznacza "najlepszy", a "esse ano" w tym roku. Wszystko fajnie, a co z dystrybucją? Po nowemu: "Nó na Orelha" akceptuje darmowe kliknięcia pod adresem http://www.criolo.net.
Criolo "Nó na Orelha", Tratore
