T-MOBILE MUSIC
FELIETON: Ja ja ja ja, nein nein nein nein
Wszyscy wokół łakną spokoju. Tak przynajmniej twierdzą. Niestety czynią wszystko, by ów spokój, a nawet jego perspektywę, utracić bezpowrotnie.
Próba uzyskania spokoju poprzez odizolowanie się od nieprzyjemnych oraz niewygodnych problemów owocuje zazwyczaj niepokojem w dwójnasób. Próba ugaszenia niepokoju gorączkowym działaniem odbiera poczucie sensu i wpędza w histerię. Co często zauważam po sobie samej oraz osobach bliskich - wyczekany spokój, "upragniona sobota", bardzo często zamienia się w koszmar emocjonalnego wodospadu.
Przeciwieństwo spokoju - fertyczność i nerw w muzyce uważam za ogromną zaletę. Każda autentyczna emocja lub wizja znajduje moją głęboką przychylność, niekłamany ukłon oraz uścisk dłoni. Niepokój w muzyce miewa oblicze liryczne, zasadnicze, obraźliwe lub przesadne. Niepokój może wyrażać się w brzmieniu (w tzw. "sandomierzu", elo elo), w sposobie gry, lub śpiewania, w aranżu. Dla mnie najbardziej niepokojące i budzące jakiś dziwny wewnętrzny sprzeciw są utwory zespołów pochodzących z kraju naszych najbliższych zachodnich sąsiadów. Mowa o Niemcach. Tak kochani, Niemcy to nie tylko Rammstein.

Trudno nazwać mi słowami konkretny rodzaj niepokoju, jaki reprezentują moi zachodni ulubieńcy: jest coś w tych uładzonych melodiach, w pozornie niepozornych ambientowych szmerach, co każe mi wierzyć, że ta prawdziwa dusza kryje się za okrągłą otoczką, ale by wydostała się na zewnątrz - jakoś brak jej sił. Bo i owszem, muzyka o której zaraz wam opowiem jest pozornie słodka i liryczna, ale jednocześnie oddalona od sedna. Moim pierwszym odkryciem muzycznym, którego nie umiałam zaklasyfikować do żadnej znanej mi - ni polskiej, ni anglosaskiej piosenkowej rzeczywistości - był zespół Bodi Bill. Trio z Berlina mieszające IDM z akustycznym brzmieniem fortepianu i skrzypiec zobaczyłam pierwszy raz na żywo w 2007 roku. Ot, piosenki, zwykła rzecz, przeważnie mollowe, gdyby odjąć ten inteligencki, dystansujący bicik byłyby za słodkie do uniesienia. Trudno mi powiedzieć, czy to on dystansuje, czy dystansuje mnie własny układ nerwowy, niemniej jednak "niepokój" to pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl, kiedy słucham na przykład tego:
Inny zespół, u którego połączenie czegoś akustyczno-żywego i elektronicznego grubo mnie niepokoi to indie gwiazda niemieckiej sceny - The Notwist. Przemądrzały bit, senny wokal i piosenka o tym, jak bardzo trudno być prawdziwym sobą. "I'm not in this movie, I'm not in this song"... Ze skądinąd bardzo przyjemnej płyty "Neon Golden":
Bo wiecie co? Czuję niepokój, kiedy ktoś swój świat emocjonalny próbuje opisać w sposób bardzo wyrafinowany, pokręcony i pełen meandrów. Dystans, jaki powoduje we mnie chęć zrozumienia emocji tych wykonawców, dystans pomiędzy "ładnością" a czymś kompletnie niewytłumaczalnym w przekazie, w tekście, budzi ten mój nieuzasadniony wewnętrzny sprzeciw. Piosenki tych wykonawców są "na pół gwizdka", czegoś chcą, a nawet jeśli dostają, to ciągle mało i mało:
Ms. John Soda to bardziej dziewczyńska odsłona gitarzysty Notwist. Pierwszy raz usłyszałam tę piosenkę nie znając wykonawcy ani kontekstu - zafrapowała mnie, nie ma w niej ani wyraźnego smutku, ani jakiejś radości życia, raczej zawstydzenie i przyczajka. Pomyślcie - kiedy spotykacie kogoś z kim trudno nawiązać kontakt emocjonalny, kogoś, kto z prostych prawd oraz uczuć tworzy supły wyglądające z wierzchu jak bukieciki stokrotek, bo i uśmiecha się, i żartuje, ale coś nie gra, coś nie pasuje, coś jest skrywane i niepogodzone - to, przynajmniej u mnie taki ktoś budzi niepokój, czasem napastliwość, w każdym razie zaniepokojenie. Rozmyślam potem na chacie "co siedzi w tym człowieku?", oczywiście jak dobrze idzie, to identyfikuję ten niepokój jako moje własne, przeniesieniowe zakłamanie.
Oczywiście nie wszystkie kawałki niemieckich sąsiadów przesiąknięte są ambiwalencją i niepokojem. Krzepi moją duszę fakt, że prawdziwie jurna zabawa to tylko w Teutonii; takiej właśnie zabawy na nadchodzący weekend życzę również Państwu ja. Oraz Heino:
-
dzięki za przypomnienie o The Notwist!
-
komentarz
