T-MOBILE MUSIC
RECENZJA: Meksykańska bajka
Kiedy ostatnio słuchaliście czegoś z Meksyku? No właśnie. Carla Morrison idealnie nadaje się do nadrabiania zaległości.
Subtelna egzotyka w wykonaniu Morrison pozwala odpocząć od anglosaskich standardów pieśniarskich, a przy tym nie odstrasza latynoską sztampą, którą wielu znosi tylko w zestawie z komentarzem Wojciecha Cejrowskiego - jako kombo ekstremalne.

"Mientras tú dormías…" to ledwie osiem krótkich, czterominutowych i przeważnie akustycznych utworów. Ale niektóre z nich dotykają granicy piękna, jakie da się osiągnąć przy pomocy tak zwanej zwykłej piosenki. W "Una Salida" - "Buscando una salida y yo estoy tan perdida", zgubiłam się i szukam wyjścia - Morrison pokazuje, że ilość dźwięków niewiele ma wspólnego z intensywnością przekazu. Przeciwnie, zależność ta okazuje się tutaj odwrotnie proporcjonalna.
W rozkosznym "Pajarito Del Amor" Carla śpiewa w duecie z Natalią Lafourcade, gwiazdą latynoskiej alternatywy, która pomogła Morrison skompletować materiał na krążek. Dopiero ten kontrapunkt w pełni odsłania blask jej bajkowego głosu - czy też może baśniowego, bo ktoś jeszcze pomyśli o Joannie Newsom.
Progiem eksperymentów dla Morrison są chyba chórki, jednorazowa galopada perkusji w "Yo Sigo Aqui", rozlany pogłos w "Suciedad". Po kwadransie uznacie, że solówka trąbki w "En Este Momento" to już pół rewolucji. I dobrze, i nie szkodzi. W umiarze Meksykance jest do twarzy. Różnorodności i tak jest tutaj na tyle, by jedni w komentarzach do płyty pisali o słonecznych wakacjach i powrocie do radosnych wspomnień z dzieciństwa, a inni przestrzegali przed nocą spędzoną z opakowaniem chusteczek.
Co mnie cieszy najbardziej w związku z tą śliczną, dla mnie zdecydowanie pogodną półgodziną, to że sama autorka uznaje "Mientras tú dormías…" za kolejną EP-kę, ledwie zapowiedź właściwego longplaya. Czy może być jeszcze lepiej? Teoretycznie nie może, ale oby było.
Carla Morrison „Mientras tú dormías…”, Cosmica
-
29.01.2011dodany przez: Gość
Javiera Mena >>>>>>>>> to coś -
komentarz
