T-MOBILE MUSIC
RECENZJA: Szkicowanie pułapu
Gdzie Aga Zaryan nie może (lub nie chce), tam Anna Gadt.
A tak naprawdę Anna Stępniewska wespół z Rafałem Stępniem (fortepian), Maciejem Grabowskim (kontrabas) oraz Krzysztofem Gradziukiem (perkusja). Pod własnym nazwiskiem zadebiutowała już dwa lata temu płytą "Na mojej drodze", która miała szansę na Fryderyka w kategorii Debiut Jazzowy. Teraz, wzorem Agnieszki Skrzypek, czyli Agi Zaryan (na którą sylabę pada akcent?), Stępniewska postanowiła skomplikować życie dziennikarzom radiowym i nazwać się Gadt.

Absolwentka Instytutu Jazzowego faktycznie jest piosenkarką jazzową, a nie jazzującą. I tym różni się między innymi od Doroty Miśkiewicz czy też wspomnianej koleżanki w nazewnictwie. I to nie tylko wówczas, gdy sięga po gatunkowe standardy, jak w roześmianym i fantastycznie rozimprowizowanym "Afro Blue", czy otwierającym płytę "Why Should I Care" Diany Krall. Takie "Both Sides, Now" z dorobku Joni Mitchell także rozciągnęła do dziesięciu minut, cały środek oddając Rafałowi Stępniowi. Popisem zgrania całego tria jest z kolei "Dienda" z repertuaru Stinga.
Momentem najszczególniejszym jest jednak niespieszny, damsko-męski dialog ciepłego głosu Gadt z równie miękkim kontrabasem Garbowskiego w wypożyczonym od Stacey Kent "Never Let Me". Kto jeszcze tu gości? Anne Murray, Barbra Straisand, Lizz Wright... "Still I Rise" wygląda na przegląd bohaterek i inspiracji Gadt. A także szkicowanie pułapu, do którego ma zmierzać - i zmierza - tytułowe wzrastanie.
Anna Gadt "Still I Rise", 4evermusic
