T-MOBILE MUSIC
RECENZJA: Chłodom na pohybel
Z ziemi kubańskiej przez Zielony Przylądek do Francji - koncertowa płyta Mayry Andrade jest bardziej nastrojowa niż choinka.
Każdy festiwal muzyczny ma swoją wadę. W przypadku ostatniego Skrzyżowania Kultur było to przenikliwe zimno. Imprezę zlokalizowaną w przewiewnym namiocie, rozstawionym w cieniu Pałacu Kultury, zdominowały więc płaszcze, rękawiczki, szaliki i futra. A wszystkie ciężko przytwierdzone do krzesełek i nieczułe na starania wykonawców, którym niezależnie od geograficznego pochodzenia zawsze daleko było do filharmonicznej relacji z widzem. Roześmiana Mayra Andrade jako jedna z nielicznych zdołała pokonać ciążenie i poderwać siedzenia z siedzisk, poczynając od gromady kilkulatków, a kończąc na ich dziadkach.

Kim jest Mayra Andrade? Urodziła się na Kubie, dorastała w Angoli, Senegalu i Niemczech, ale ostatnie lata spędziła we Francji i tam właśnie dojrzała wokalnie. Od małości jednak regularne nawiedza Republikę Zielonego Przylądka. I tak jak ona sama czuje się mieszkanką wszystkich tych miejsc, tak jej muzyka jest mieszanką stylistyk, którymi dziewczyna nasiąkła w ciągu 25 lat życia - w tym dziewięciu już scenicznego. Zielony Przylądek dał jej mornę, Funanę i Batuque. Ameryka Łacińska bossa novę, sambę i melodyjny jazz, a Francja swoje chansons. Za spoiwo robią zaś naleciałości afrykańskie. Żadna tam muzyczna turystyka. Dojrzały eklektyzm, którego warunkiem jest wejście w każdą z kultur składowych, a nie modne ostatnio zwiedzanie – bywa, że zdalne.
Na żywo Mayra Andrade zaraża entuzjazmem i zachwyca dyskretną pewnością siebie - świadomością tego, co jest zdolna zrobić słuchaczom swoim głosem (długo by wymieniać). W wydaniu studyjnym - zadebiutowała w 2006 roku znakomitą płytą "Navega", a przed dwoma laty nagrała godne poprzedniczki "Stória, Stória..." - Mayra stawia na staranny songwriting i szlachetne aranżacje. Zalety obu tych manifestacji łączy koncertowe "Studio 105", czyli zapis jej występu w siedzibie Radio France.
Materiał? Najlepsze momenty dwóch pierwszych płyt, odrobina nowości i ukłon w stronę gospodarzy w postaci nieśmiertelnego "Michelle". Brzmienie? O bardziej intymne trudno, bo głos Mayry podpiera tylko gitara akustyczna, kontrabas i delikatna perkusja - skład o połowę mniejszy niż na wspomnianym koncercie w Polsce. Nastrój? Zrekompensuje wam rozebraną choinkę.
Mayra Andrade ma jeszcze jedną wielką zaletę: jest piękną kobietą. I o tym właśnie opowiada załączona płyta DVD z zapisem tego, co w Studiu 105 zobaczyły obiektywy czterech kamer.
Mayra Andrade "Studio 105", Sony Music
