Opinie
A A A
07.11.2010

Opera XXI wieku

Libretto kontra kliki i trzaski, czyli awangardowa opera The Knife ku czci Karola Darwina, którą prawie zobaczyliśmy latem w Polsce.

Gdyby "O powstawaniu gatunków" Karol Darwin pisał dzisiaj i chodziłoby mu nie o florę i faunę, ale o gatunki muzyczne, to po usłyszeniu nowego dzieła The Knife zwątpiłby we własną teorię. Futurystyczna opera zamówiona przez kopenhaską grupę teatralną Hotel Pro Forma dla uczczenia 150. rocznicy publikacji przełomowej pracy Darwina wiele z ewolucją nie ma wspólnego. Z rewolucją - jak najbardziej.

Opera XXI wieku - T-Mobile Music

Elektropopowy duet ze Szwecji, ubóstwiany przez alternatywną młodzież, znaczenie słowa libretto (tekstowa podstawa dzieła operowego) poznał dopiero tworząc takowe. Zanim wiosną 2008 roku spłynęło do nich egzotyczne zlecenie, Karin i Olof Dreijer nigdy w operze nie byli, a zdanie o tej formie wyrazu artystycznego mieli niezbyt pochlebne. Dlatego tworząc "Tomorrow, in a Year" po kolei łamali wszystkie zasady, które w ciągu czterystu lat mozolnie wypracowywali twórcy partyturowi.

- Skomponować utwór muzyczny o miejscu, w którym nigdy nie byłem. O środowisku, które istnieje tylko w mojej głowie. Zbudować archiwum odgłosów zwierząt, bez nagrywania któregokolwiek z nich - tak Olof opowiadał o swojej wizji. Zanim zaczął ją realizować, wybrał się do Amazonii, potem odwiedził Islandię, ale bynajmniej nie jest to album typu field recording. Żadnego newage'owskiego lepienia leśnych sampli. Odtworzeniu bogactwa królestwa zwierząt musieli tu podołać klasyczni instrumentaliści i wokaliści różnej maści: operowa mezzosopranistka Kristina Wahlin, szwedzki piosenkarz Jonathan Johansson i duńska aktorka Laerke Winther. Choćby swoje partie mieli wykonywać pod wodą albo imitować śpiewem tor lotu ptaka. A dla oddania kompleksowości wielomilenijnej wędrówki natury, rodzeństwo Dreijer wycisnęło siódme poty ze swojego elektronicznego oprzyrządowania. Dodatkowo, w tym dziele wspiera ich jeszcze DJ Mt. Simsa i brytyjska performerka Planningtorock - a to wszystko po to, by tajemniczego ducha ewolucji przeszczepić do krainy dźwięków.

Na papierze brzmi pięknie, ale czy tego da się słuchać? Niech nawet nie myślą o tej płycie czciciele Verdiego, podobnie jak miłośnicy The Knife, chyba że chcą powtórzyć los fanów Pink Floyd, zmasakrowanych swego czasu albumem "Ummagumma". 90 minut monumentalnych, z rzadka przecinanych melodią elektroakustycznych eksperymentów nie sprawdza się ani w roli opery na wynos, ani jako nastrojowy soundtrack do wieczornej lektury. Za to "Tomorrow, in a Year" z miejsca wyniosą na piedestał kolekcjonerzy dźwięków osobliwych i cierpiący na bezsenność smakosze nastrojów. "O powstawaniu gatunków" też nie było powiastką kryminalną dla mas, a swoje namieszało.

The Knife in Collaboration with Mt. Sims and Planningtorock "Tomorrow, in a Year", Mute

OCEŃ: 0 0
Autor: Mariusz Herma
Do góry
Marilyn Manson Recenzja Dillon Wywiad Wideo Impreza na bogato Galeria

NAJNOWSZE

POLECAMY

Dodaj komentarz

Wprowadź kod z obrazka:

Obrazek nieczytelny? Kliknij aby odświeżyć

lub przejdź do strony logowania lub jeśli jeszcze nie masz konta zarejestruj się.

Lista wszystkich komentarzy
  • 8.11.2010
    dodany przez: meluzyna
    Gość
    Uwielbiam The Knife (choć niekoniecznie do młodzieży i to do młodziezy alternatywnej należę). Chętnie posłucham, żeby przekonać się, czy faktycznie da się tego słuchać. Ale trochę dziwi nazywanie tego przedsięwzięcia rewolucją... Wszak opera została już zdekonstruowana kilkadziesiąt lat temu, choćby w Europerze John'a Cage'a. Zdekonstruowana i ośmieszona. The Knife może tylko chcieć zszokować potencjalnych słuchaczy... ale koneserów tego rodzaju muzycznych skandali raczej niczym nie zaskoczą.