T-MOBILE MUSIC
RECENZJA: Język giętki, cięte rymy i skoczne bity
Swoją nową solówkę Abradab nagrał na bitach O.S.T.R.-a. Dobry pomysł, jeszcze lepsze wykonanie.
Można odnieść wrażenie, że były muzyk Kalibra 44 wycofał się z centrum naszej rapowej sceny na jej obrzeże. Nie włącza się do żadnych beefów, nie występuje w programach telewizyjnych jako powtarzający setki banałów „ekspert” – na szczęście konsekwentnie robi swoje i realizuje pomysły muzyczne. Ten najnowszy, czyli czwarte solowe wydawnictwo zatytułowane „Abradabing”, jest efektem współpracy z Ostrym i DJ-em Feel-X-em. Łodzianin dostarczył kapitalne podkłady. Pełne funkowych pętli, dynamiki, energii przynoszącej na myśl najlepsze amerykańskie produkcje z lat 90. Dobre skrecze Feel-X-a nadają kompozycjom smaku, dzięki któremu możemy przystawić im stempel „100% Boom Bap”.

Nawet najlepsza muzyka nie błyszczałaby w pełni, gdyby nie szła w parze z dobrym wokalem i ciekawymi tekstami. To, że Abradab takie elementy rapowego fachu jak flow i technika ma w pełni opanowane, wiedzieliśmy od dawna. Czasem żonglował słowami, metaforami, zaskakującymi skojarzeniami aż za bardzo, nie pozwalając słuchaczowi na oddech i wyłapanie sensu wypowiedzi. Tym razem zachował złoty środek. Przekaz? Jest. Ciekawe historie? Są. Humor? A jakże, w dawce pozwalającej uśmiech zachować od pierwszej do ostatniej sekundy.
Czego w takim razie brakuje, aby Abradabowi wstawić do dzienniczka ocenę bardzo dobrą? Przeboju i większej dawki reaggowych wstawek, które były kiedyś jego wizytówką. Kapitalne piosenki nagrywane z Gutkiem pamiętamy i nucimy do dziś. „Abradabing” jako całość wypada lepiej, ale wątpię, aby za dwa czy trzy lata ktoś pamiętał na wyrywki poszczególne nagrania z tej płyty.
Abradab „Abradabing”, Fonografika
