Newsy
A A A
22.02.2012

Miejcie na niego oko: The Wobooz

- Chciałbym zgromadzić wokół siebie zaprzyjaźnionych muzyków oraz dobrych kumpli, którzy wspólnie muzykując potrafią się dobrze bawić. No i oczywiście fanów – śmieje się The Wobooz. I jak tu takiego łobuziaka nie lubić?

Ale zanim się nad tym głębiej zastanowimy, mała zmyłka: teledysk krakowskich thrashmetalowców z Whorehouse:

Skąd ten pomysł? Wcale nie dlatego, że uwielbiamy metalowców (bo uwielbiamy przecież wszystkich muzyków), ani nie z sentymentu do Krakowa (bo choć siedziba redakcji znajduje się w grodzie Kraka, to redaktorów rozsiało nam po całym świecie). Powodem jest rozkrzyczany gitarzysta grupy, Seba, od dzisiaj znany także jako rozkochany w przybrudzonym rock'n'rollu The Wobooz.

- Pomysł na to, żeby nagrać coś w stylu The Wobooz już od dawna chodził mi po głowie. Bardzo lubię proste kawałki, okraszone sporą dawką melodii, ale nie pozbawione czadu i energii. Innymi słowy coś w klimatach The Misfits, czy The Hives. Kiedyś dłubiąc przy utworach dla Whorehouse spontanicznie nagrałem "Kropki", no i tak się zaczęło. (śmiech) Reszta numerów poszła już bardzo szybko.

Miejcie na niego oko: The Wobooz - T-Mobile Music

Jak to się w takim razie stało, że Seba zaczął nagrywać sam? Chciał nieco odpocząć od kolegów, czy to raczej oni niespecjalnie się palili do pomocy przy tego rodzaju, bardziej piosenkowym repertuarze?

- W zasadzie to takiej pomocy nie potrzebowałem. (śmiech) Chciałem zrobić coś w stu procentach samemu. Sporo w domu nagrywam - mam kilka muzycznych projektów, nad którymi siedzę w wolnych chwilach. Samodzielna praca nad kawałkami stanowi dla mnie pewne wyzwanie i, nie kryję, sprawia mi wielką frajdę. Muszę się tu pochwalić, że członkowie Whorehouse to bardzo płodni artystycznie ludzie. (śmiech) Perkusista i basista tworzą swój funkowy zespół Clitoris, basista gra też w deathmetalowym Colider, a perkusista Rob ma swój hiphopowy skład CZ-WIO, dla którego "skleiłem" kilka bitów – opowiada Seba. - Zdarza się, że na próbach gramy kawałki The Wobooz, ale ich tworzenie i nagrywanie należy juz tylko do mnie. (śmiech) Tak właśnie powstało demo.

Ale czy będzie coś więcej?

- Zobaczymy, czas pokaże. Mam przygotowanych kilka piosenek i są to głównie covery utworów z lat 60. Ale i własne numery. Muszę przyznać, że moi rodzice byli po przesłuchaniu tych wersji bardzo mile zaskoczeni. (śmiech) Niewykluczone, że pogramy coś na żywo. Chciałbym, by The Wobooz gromadził wokół siebie zaprzyjaźnionych muzyków oraz dobrych kumpli, którzy wspólnie muzykując potrafią się dobrze bawić. No i oczywiście fanów. (śmiech). Wiem że jest ich sporo, co naprawdę cieszy.

A pewnie będzie jeszcze więcej, gdy posłuchacie dema The Wobooz.

OCEŃ: 9 0
Autor: Łukasz Wawro
Tagi: metal, the wobooz
Do góry
Marilyn Manson Recenzja Dillon Wywiad Wideo Impreza na bogato Galeria

NAJNOWSZE

POLECAMY

Dodaj komentarz

Wprowadź kod z obrazka:

Obrazek nieczytelny? Kliknij aby odświeżyć

lub przejdź do strony logowania lub jeśli jeszcze nie masz konta zarejestruj się.