T-MOBILE MUSIC
Fanom Bartosiewicz kończy się cierpliwość
Nie w 2010, jak hucznie zapowiadano już od kilku miesięcy, ale w 2011 roku ukaże się długo wyczekiwana płyta Edyty Bartosiewicz. Podobno. Fanom kończy się cierpliwość.
W czerwcu, menedżment Bartosiewicz informował, że pierwsza od 10 lat płyta wokalistki ukaże się jesienią. Jesień nam się kończy, a albumu jak nie było, tak nie ma. Fani co prawda doczekali się powrotu Edyty na scenę (wystąpiła pod koniec września w Warszawie), ale na zapowiadany od kilku miesięcy krążek muszą jeszcze poczekać. Jak długo? Tego nie wiemy. Na blogu prowadzonym dla miłośników Bartosiewicz pojawił się komunikat, że premierowy materiał ukaże się w 2011 roku. Żadnej konkretnej daty. To nie podoba się fanom wokalistki.
"Czyżby płyta na wieczne nigdy?" – pyta jeden z nich pod wpisem na blogu. Inny na nowy krążek Bartosiewicz już nawet nie czeka: "Czyli płyty nie będzie. I dobrze, nieciekawie to wyglądało, po co niszczyć legendę".
Edyta powinna wziąć te słowa do siebie. Jakie nie byłyby przyczyny kolejnego przesunięcia daty premiery, za kilkanaście kolejnych miesięcy może się okazać, że swojego nowego albumu będzie słuchać tylko z najbliższymi. Po tylu przygodach związanych z wydaniem wyczekiwanego krążka, cierpliwość jej starych fanów jest już wyraźnie na wyczerpaniu.
